Jako, że jestem ogólnie za krzewieniem kultury w narodzie i twierdzę, że każdy z nas powinien chociaż rok przesiedzieć w szkole muzycznej (a choćby i w klasie instrumentów perkusyjnych), postanowiłem przedstawić prostej części populacji parę kawałów z branży.
Dla wszystkich nieuków:
-- Altówka to nie to samo, co trochę większe skrzypce.
-- Koncertmistrz to NIE jest jakiś tam pierdolony najlepszy skrzypek.
-- Basowy nie gra bynajmniej na gitarze basowej.
-- Filharmonia bynajmniej nie jest harmonią grającą polifonicznie.
-- I wiele innych rzeczy, których nie zrozumiecie...
Wolny altowiolista, szybki altowiolista i Święty Mikołaj jadą w jednym przedziale, wagonem klasy drugiej, podmiejską linią PKP. Na środku przedziału leży czekoladowy zajączek. W pewnym momencie pociąg wjeżdża do tunelu... Dramatyczna cisza... I kto zje zajączka?
-- WOLNY ALTOWIOLISTA!!! Bo: szybki altowiolista i Święty Mikołaj to bajki!
-- Nieboszczyk leży i jest nieszkodliwy.
-- ALTOWIOLISTA! Bo: -- Dyrygent nie przyjechał. -- Koncertmistrz nie pochyli się po milion. -- Basowy nie zrozumiał o co chodzi!
-- CAŁYM TONEM!
Nagle z tłumu muzyków wyłania się pewien altowiolista. "Ja poprowadzę!" Organizator patrzy na niego ze zdziwieniem, ale nie ma wyjścia -- powierza prowadzenie koncertu śmiałemu ochotnikowi!
I SENSACJA -- altowiolista prowadzi koncert bezbłędnie! Tura trwa jeszcze
dwa tygodnie, po czym genialny altowiolista powraca na swoje miejsce w
pulpicie... Znajomy z krzesła obok (altowiolista) pyta:
-- Gdzieś ty się stary przez ostatnie dwa tygodnie podziewał?
-- Panowie, co się tu dzieje?! Kto zaczął i dlaczego?!
-- Ten pajac -- krzyczy klarnecista -- połamał mi wszystkie ustniki i nie
mogę dalej grać!!!
-- A ten skurwysyn -- krzyczy powstrzymując się od płaczu altowiolista
-- rozstroił mi jedną strunę i nie chce powiedzieć którą!
-- Panowie, proszę zagrajcie D.
-- Brrrrrrrrrrrrrr...
-- To teraz proszę o Fis.
-- Brrrrrrrrrrrrrr...
-- A teraz zagrajcie H.
-- Brrrrrrrrrrrrrr...
-- No to grajcie co chcecie.
Na zakończenie niech wolno mi będzie przytoczyć jeszcze jeden żart, który choć nie związany ściśle z branżą muzyczną wywołał w niej wiele śmiechu i poruszenia:
Jak doprowadzić gospodynię szwajcarską dwa razy do krzyku:
-- Po pierwsze wsadzić jej w dupę,
-- Po drugie wytrzeć później o firankę.
Jamers